Wyczytałam kiedyś w Internecie, że jeśli gdzieś nie pasujemy to nie dlatego, że z nami jest coś nie tak, a dlatego, że wciskamy się do nieswoich puzzli. Powinnam sobie to wytatuować na czole. Serio.
Przez całe życie byłam żałosna, choć obiecywałam sobie, że już więcej taka nie będę. Toczyłam bezsensowną walkę z własnymi demonami i z bezlitosnym światem. Zamiast płakać na ramieniu koleżanki czy chłopaka, ja wyżalałam się w kolejnych pamiętnikach, każdy z nich kończąc słowami: "Żegnaj, stara, żałosna Olgo. Odejdź i nie wracaj." Nienawidziłam siebie za to, czym byłam. Ale co z tego? Wciąż byłam tak samo głupia i tak samo głupio uparta. Nie chciałam zrozumieć, że pcham się na siłę tam, gdzie mnie nie chcą. Heroicznie walczyłam o ludzi, którzy ani trochę na to nie zasługiwali i o przyjaźń, o której nawet nie było mowy.
Gloria victis! Tak, moi drodzy - poległam w walce. Przepłakałam wiele nocy nad samą sobą nim ostatecznie pogodziłam się z tym, że przez życie człowiek kroczy sam. Samotnie się rodzi i samotnie umiera.
Jedynie przez kilka ostatnich miesięcy, tak słodkich, cieszyłam się złudzeniem. Złudzeniem, że gdzieś jednak pasuję, że gdzieś jest moje miejsce i że komukolwiek jestem choć w połowie tak potrzebna, jak ten ktoś mnie. Bardziej mylić się chyba nie mogłam, bo znów przeszła wichura i zerwała mi klapki z oczu. Znowu coś (ktoś?) okazało się ważniejsze.

A ja?
Wpłynęłam na suchego przestwór oceanu.
Znowu.
Sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem.
Znowu.
Taki już widać mój urok, taki mój los, moje przeznaczenie; moje wczoraj, moje dziś, moje jutro.
Po tych wszystkich obietnicach powtarzanych w nieskończoność jestem wreszcie gotowa stanąć na wysokości zadania i po prostu je spełnić.
Nie będę więcej żałosna.
Nie będę głupia.
Nie będę ufać.
Nie będę się przywiązywać.
Nie będę lubić ani kochać nikogo poza sobą. Bo tylko ja będę przy sobie trwać do końca moich dni.
Vanitas vanitatum et omnia vanitas.
Dobranoc.
Rzecz o sterze, żeglarzu i okręcie
TAGS :
Siedzę sobie teraz wieczorem użalając się nad sobą, swoim życiem, i tak postanowiłam tutaj zajrzeć, bo dawno tego nie uczyniłam. I leciało mi w tle 'the sound of silecne'. Przypadek? Chyba nie. Trzeba się razem definitywnie napić. A może to tylko przesilenie późno jesienne?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko! :)