Jestem kobietą. Jak się okazuje, niesie to ze sobą całkiem sporo konsekwencji, począwszy od tego, że moja tolerancja chrapania utrzymuje się na niezmiennym poziomie minus czterystu osiemdziesięciu pięciu tysięcy , a skończywszy na tym, że wizyta w Rossmanie jest dla mnie równoznaczna z dużą poprawą nastroju, choć z niewiadomych przyczyn tylko do momentu stanięcia przy kasie i odmówienia uprzejmej pani ekspedientce siateczki, bo przecież, w przeciwieństwie do wszelkiej maści mazideł za dwieście piętnaście trzydzieści siedem, na dziewięciogroszową reklamówkę mnie nie stać.



Z byciem kobietą wiąże się jeszcze jedna kwestia, a mianowicie posiadanie torebki. Poza torebką kobieta posiada zwykle też telefon. Widzicie tę zależność? Ja nie tylko ją widzę, ja ją przeżywam na własnej skórze w najbardziej bolesny z możliwych sposobów, a mianowicie gubiąc rzeczony telefon w rzeczonej torebce średnio sześć razy na godzinę. Warto przy tym zaznaczyć, że za każdym z tych sześciu razy wpadam w dokładnie taką samą panikę i jestem w dokładnie w takim samym stopniu przekonana, że teraz to już nie ma mowy, żeby on tam był, to nawet wynika z rachunku prawdopodobieństwa, więc panikować nie tylko można, ale wręcz trzeba! A przynajmniej przez te kilkanaście sekund, które poprzedzają znalezienie telefonu w dokładnie tym samym miejscu, w którym znajduje się zawsze.



Z gubieniem telefonu sprawa jest o tyle prosta i maÅ‚o skomplikowana, że bynajmniej w moim przypadku (Ha! Å»artowaÅ‚am! ChciaÅ‚am Was przyprawić o jÄ™zykowÄ… niestrawność. WiÄ™cej nie bÄ™dÄ™… Chociaż, kto wie?) A zatem z gubieniem telefonu sprawa jest o tyle prosta i maÅ‚o skomplikowana, że, przynajmniej w moim przypadku, telefon gubi siÄ™ i znajduje dokÅ‚adnie tyle samo razy. Nieco gorzej bywa, kiedy zdarzy siÄ™ czÅ‚owiekowi zgubić coÅ›, czego gubić nie przywykÅ‚. No wiecie, ten sweter, który zapodziaÅ‚ siÄ™ w trakcie dzikich baunsów  w klubie, ten parasol, który poÅ‚ożyliÅ›my w autobusie tak tylko na chwilÄ™, a potem o nim zapomnieliÅ›my, ten dÅ‚ugopis, który rzekomo miano nam oddać pod koniec zajęć…


A wiecie, co jest zgubić najgorzej? Ja wiem, bo zgubiłam. Najgorzej jest zgubić siebie. Telefonu wiadomo dokładnie, w której przegródce szukać, bo przecież zawsze znajduje się w tej samej. A siebie gdzie szukać, skoro ochoczo wyskoczyło się ze swojej zwyczajowej przegródki i pognało nie wiadomo dokąd? Moja orientacja w terenie jest żadna i do tej swojej przegródki wcale wrócić nie potrafię. Ale wiecie co? Spróbuję. Trzymajcie kciuki J